No i jestem! Wróciłam po prawie miesiącu, który niestety przeznaczyć musiałam na leczenie ostatnich zimowych przeziębień i (na szczęście!!!) chwilę odpoczynku w górach. Naładowałam akumulatory i wracam do Was kochani z nowym pomysłem na paznokcie 🙂

Jakich produktów użyłam? Większość z nich dostępna jest na AliExpress (odnośniki znajdziecie poniżej), pozostałe kupiłam stacjonarnie we Wrocławiu 🙂

IMG_20170320_111628_Fotor_Fotor.jpg

  • żel do skórek Sally Hansen
  • bazę i top PROnail (tu ich recenzja)
  • lakier Lavender Violets nr D119 – pisałam o nim wcześniej tutaj
  • naklejki wodne Born Pretty – zamówione tutaj
  • pyłek holo Born Pretty – kupiony na promocji tutaj
  • szczoteczka do omiatania pyłku – moja pochodzi z AliExpress, można ją jednak dostać w większości drogerii

Standardowo zaczęłam od ogarnięcia skórek żelem z Sally Hansen. Następnie zmatowiłam delikatnie płytkę, omiotłam ją z pyłu, przetarłam cleanerem i nałożyłam cienką warstwę bazy.

IMG_20170320_111927_Fotor.jpg

Powoli dochodzę do wprawy i korzystanie z lakierów marki PROnail nie sprawia mi już tak wielkiego problemu. Musicie jednak pamiętać, że buteleczki te są ogromne (wypełnione po brzegi) i niestety nałożenie cienkiej warstwy z początku graniczy z cudem (lakier spływa po szyjce pędzelka i co chwilę trzeba wycierać jego nadmiar o buteleczkę).

Kolejna sprawa to niestety problem z połączeniem bazy PROnail z lakierem LV. Nie wiem czy to kwestia formuły 3free użytej w PROnail i jakiegoś składnika LV, czy po prostu lakiery te się nie lubią. W każdym razie kolor brzydko uciekał do środka płytki i ciężko mi było nad tym zapanować. Ostatecznie nie wyglądało to najgorzej (zdjęcie robione 3-4 dnia od pomalowania?), jednak po 1,5 tygodnia odrost przeszkadzał mi na tyle, że musiałam je zdjąć.

Wiecie, że nie jestem osobą, która poprzestaje na jednokolorowych paznokciach. Ciągle wydaje mi się, że takie są po prostu nudne. Tak też było i tym razem. W moim ogromnym kuferku znalazłam dawno zapomniany pyłek holo i naklejki wodne, które były moim pierwszym paznokciowym zakupem na AliExpress.

IMG_20170320_112119_Fotor.jpg

Co mogę powiedzieć? Naklejki są świetne. Można je spokojnie dopasować, ponieważ swobodnie przesuwają się po płytce, a nie przyklejają na amen w pierwszym z brzegu miejscu. Syntetycznym pędzelkiem ogarnęłam ich nadmiar wystający poza paznokieć i gotowe 🙂 Z holo wcale nie było jakoś trudniej. Wtarte palcem (koniecznie!) w warstwę dyspersyjną lakieru wygląda obłędnie za każdym razem. Jak za te pieniądze, polecam je w 100%. Do oczyszczenia paznokcia z nadmiaru holo użyłam szczoteczki, która świetnie się do tego sprawdza. Na koniec top i już, paznokcie na wiosne gotowe!

Efekt mojej pracy możecie zobaczyć poniżej!

IMG_20170308_113213_Fotor.jpg

A Wy jak celebrujecie nadejście wiosny na paznokciach? Macie swoje ulubione wiosenne stylizacje? A może jakiś kolor, któremu jesteście wierne o tej porze roku? Piszcie koniecznie!

Advertisements